Na przestrzeni lat nauczyłam się, że odbiór rzeczywistości jest bardzo subiektywny, w zależności od tego na jakim etapie aktualnie jesteśmy i co przeżywamy jako naszą codzienność. Różne, utrzymujące się stany emocjonalne wpływają także na nasz światopogląd, niejednokrotnie odciskając piętno na naszych przekonaniach, i coraz częściej ograniczając nam horyzont danych, by nas ochronić. Te same mechanizmy obronne, wytworzone początkowe w szczytnym celu, z czasem stają się kolejną 'klatką w klatce’, dlatego słynne określenie 'out of the box’ i wyjście poza strefę komfortu również pasuje do takiej sytuacji w kontekście wyzwolenia z mentalnych sideł. A to co składa się na te sidła, można najprościej ująć porównując to do różnego rodzaju wpływów, którym podlega jednostka nie tylko w zakresie fizycznym, ale także tym niematerialnym (energetycznym).
Co zatem osłabia to co określamy jako zdrowie (rozumiany jako stan równowagi psychiczno-fizycznej jednostki) i wpływa na to, że:
- chorujemy na tle fizycznym i psychicznym (objawy pokazują w jednym z obszarów lub w obu)
- wpadamy w stany lękowe (nienaturalny stan dla funkcjonowania człowieka jako istoty żywej)
- pojawia się depresja, zmrożenie, odrętwienie, poczucie zatrzymania w życiu, poczucie bezsilności, otumanienia, apatii, braku chęci do życia (jest to kryzys na polu psychiczno-fizycznym spowodowany dłużej utrzymującymi stanami emocjonalnymi i objawami w ciele).
PRZYCZYNY mogą płynąć z różnych poziomów istnienia, a my jako istoty wielowymiarowe podlegamy wpływom z różnych przestrzeni.
1. Programy osobiste / karma osobista
2. Programy rodowe / karma rodowa
3. Czynniki środowiskowe, zewnętrzne (na poziomie chemicznym np. toksyny, na poziomie fal np. promieniowanie ze smartfona, na poziomie energii subtelnych np. obecność bytów, istoty niefizyczne)
4. Wpływ istot demonicznych, wpływy magiczne
5. Wpływy planetarne demoniczne.
Najczęściej w świadomości dopuszczamy wpływ czynników zewnętrznych, środowiskowych, które najlepiej jeśli można zbadać jak toksyny czy poziom promieniowania, ale obecność bytów energetycznych zazwyczaj już jest w fazie wyparcia (umysł tego nie dopuszcza np. z powodu lęku czy potrzeby przebudowy struktur mentalnych, które przestaną się zgadzać w aktualnym światopoglądzie).
Jednak coraz częściej na informacje o tym można się natknąć nawet w literaturze, która nieśmiało wychodzi z oswojeniem tego tematu. Bo nikt kto poważnie podchodzi do swoich badań i praktyki, nie chce być niepoważnie potraktowany i sklasyfikowany jako 'wariat’. Byty różnie są przedstawiane, kiedyś bardziej nazywane jako 'złe duchy’ nie tylko w sztuce ale również w takich rdzennych plemionach, obecnie częściej ujmowane są w kategoriach bliższych nauce jak ’strzępki świadomości’. Niezależnie jednak od przyjętej nomenklatury wskazują na rodzaj bytu postrzeganego jako duchowy (ponieważ nie posiada ciała fizycznego) pozbawionego własnego zasilania (płynącego z energii duszy) i ukierunkowanego negatywnie. Tego typu konstrukty zasiedlające przestrzeń eteryczną szukają dla siebie miejsca i możliwości przetrwania poprzez podpinanie się pod źródło zasilania pasujące do ich częstotliwości (stąd częste porównania do pasożytów energetycznych).
Jak można się łatwo domyśleć, ich obiektem zainteresowania nie są istoty żywe, które mają się dobrze w życiu, funkcjonują jako świadome jednostki, dla których dalekim jest stan istnienia w obrębie cierpienia i zaślepienia programami. Jak na ironię, bardzo często Ci którzy je wypierają sami doświadczają ich obecności (bo brak świadomości i uważności jest dla nich jak otwarta furtka, a podobne częstotliwości są wyrazem powiązania do współistnienia na jednej płaszczyźnie). Dlatego też o obecności bytów mówi się, że są w otoczeniu osób uzależnionych, zwłaszcza od używek zmieniających stan świadomości (alkohol, narkotyki, silne leki i inne substancje tego typu) ale także w miejscach niskowibracyjnych jak cmentarze, stare, zaniedbane domy, opuszczone budynki, miejsca kaźni i szeroko pojętych cierpień (hospicja itd.). Finalnie ich obecność prowadzi do wpływania na myśli i emocje człowieka, pogorszenie jego samopoczucia i utrzymanie go w tym stanie jak najdłużej, poprzez narażanie na różne złe zdarzenia, by zapewnić sobie dalsze bytowanie (często kojarzone z jakimś fatum). Działalność takiego bytu należy traktować jako atak na nasze suwerenne istnienie i nie należy się poddawać tej formie energii, ponieważ w dalszej perspektywie jest ona wyniszczająca. Zazwyczaj większą otwartość na tego typu obszary informacji mają osoby, których umysły czegoś już doświadczyły, co nie było typowe i nie skasowały tego jako nieważne lub to był tylko sen, wydawało mi się itd.
W ostatnich latach widać przełom i coraz bardziej dostępne informacje o tym, jak nasze umysły są programowane, w jakich stanach najbardziej jesteśmy na to podatni, jak dzieci wchłaniają różne zachowania itp. Coraz powszechniej też pojawiają się informacje o powiązaniach z przodkami, o dziedziczeniu emocji i traum. I wtedy tu jest mowa o programach, które sami przyjęliśmy z jakiś względów na bazie jakiś doświadczeń w tym lub innym wcieleniu lub programach rodowych, które płyną z powiązań z innymi członkami rodziny (matka, ojciec ale mogą być też takie z dalszego pokrewieństwa).
Wpływy magiczne i demoniczne to już w ogóle temat, który chciałoby się brać tylko za bajki, ewentualnie temat dla egzorcystów. Jednak szeroki zakres chorób psychicznych, które coraz bardziej rozlewaja się w rozwiniętych społecznościach budzi różne podejrzenia. Nie są to jednak rzeczy namacalne i łatwe do udowodnienia, dlatego dla szerszego grona utykają najczęściej na etapie wiary lub jej braku w powyższe oddziaływania. Ci, którzy jednak dotykają tego bliżej, są pośrednio związani z różnymi sytuacjami, doświadczeniami i wyszli z tego bez szwanku, bo w obrębie tych tematów nie ma już takiej oczywistości, z pewnością mogliby zaoferować swoje świadectwo obecności sił, które trudno wytłumaczyć a tym bardziej pojąć umysłem. Polecam jednak trzymać się od tego typu wątpliwych przyjemności z daleka, pamiętając o dewizie, że kiedy patrzysz na mrok, to mrok patrzy też na Ciebie. Lepiej przekierować uwagę na dobre rzeczy, a jeśli będzie się działo coś naprawdę niepokojącego, to dopiero rozpatrywać takie poziomy obcych wpływów, wykluczając najpierw te lżejsze scenariusze. Wpływy planetarne to już dla mnie temat kojarzony z negatywnie zorientowanymi, agresywnymi rasami obcych istot, które nie mają ochoty zająć się wyłącznie własnym istnieniem.
Odrzucając wpływ czynników niematerialnych bardzo mocno zawęża się obszar poszukiwań, co z kolei bardzo często prowadzi do sytuacji bez odpowiedzi, nie dając już żadnych możliwości. To jak niewyjaśniona sprawa, jakieś archiwum X, lub stwierdzenie 'z braku dowodów zamknięto sprawę’, tak jakby jej nigdy nie było. Nie sądzę, by brzmiało to satysfakcjonująco, wiarygodnie i racjonalnie.
Jeśli dzieje się to na najbliższym nam poziomie zdrowia psychicznego czy fizycznego należy pamiętać, że zanim coś się zmaterializuje i objawi na polu fizyczności najpierw musiało zaistnieć w energiach (są to płaszczyzny ze sobą nierozerwalnie powiązane). Co za tym idzie zmiany trwale zapisane w ciele, sklasyfikowane jako choroby, zaawansowane stany chorobowe np. nowotwór nie zawsze będą możliwe do odwrócenia, nawet w sytuacji zdecydowania się na energetyczne porządki. Na etapie objawów psychosomatycznych jest jeszcze czas, by szybciej wrócić do równowagi i nie pozwolić, by zaburzenia te utrwaliły się na dobre. Materia bowiem poprzez swoją gęstość, wolniej adaptuje się do zmian. Ciało potrzebuje mieć energię na szereg procesów, które w nim zachodzą, zatem wszelkie obciążenia z poziomów energetycznych są tylko dodatkowym dla niego, niepotrzebnym balastem. Dlatego ważnym powinno się stać diagnozowanie przyczyn nie tylko w oparciu o wyniki badań na poziomie fizycznym i nie lekceważenie w dłuższej perspektywie problemów pojawiających się na tle mentalnym i emocjonalnym.
I na koniec zaznaczam, że to są oczywiście moje spostrzeżenia, moje poszukiwania i wnioski, swego rodzaju obrazek, który moja świadomość zdołała poukładać, by lepiej zrozumieć siebie w otaczającym świecie. Możesz się tym zainspirować, ale zupełnie nie musisz. Możesz podążać swoją drogą poszerzania świadomości na swój własny sposób.